Monday, January 25, 2010

steki na wyjeździe

muszę przyznać, że bardzo dobrze spędziłem weekend. podobało mi się szczególnie w guildford, gdzie zobaczyłem co znaczy "żyć w normalnych brytyjskich warunkach". ceny jakieś kosmiczne (bilet z guildford na lotnisko to jakieś 100 PLN!), ale co by nie mówić jest tam po prostu ładnie - no, przynajmniej jeśli ktoś nie jest uzależniony od kalifornijskich ilości promieni słonecznych. ja nie jestem w każdym razie. z resztą... zdjęcia podsumują najlepiej.

Labels:

Saturday, December 26, 2009

Live

dwa koncerty, na których ostatnio byłem. zdjęcia z komórki, co nie...

Myslovitz - Stodoła, 15 grudnia 2009:
Coma - Arena Ursynów, 9 grudnia 2009 (koncert będzie wydany na DVD):

piosenka "dyskoteka", która ponoć miała swoje premierowe wykonanie brzmiała dużo lepiej niż na moim nagraniu komórką, ale dla niecierpliwych:

Tuesday, December 15, 2009

kapitan Żółty

dla najfajniejszej dziewczyny na świecie, która tak się martwi, że jest niedoskonała. też mi coś.

słabe rymy i szumy, czyli Kapitan Żółty.

Labels:

Friday, November 20, 2009

Retail VS Digital

od dawna w branży toczy się dyskusja pt. "czy cyfrowa dystrybucja gier wyprze wreszcie tę pudełkową". wyprze nie wyprze, ma wisieć, utonie - zobaczymy. chciałem jednak napisać, co przypomniało mi ten spór idei.
byłem 5-go listopada na igromirze w moskwie (takie największe rosyjskie targi branży gier), gdzie pokazałem dwie prezentacje wiedźmina 2. jedna z nich była dla "retailerów", czyli właśnie właścicieli półek w sklepach, na których wydawcy umieszczają pudełka ze swymi grami. spora część z nich nie pojawiła się na prezentacji (tu winę akurat zrzucam na późną godzinę); pokazali w/g mnie w ten sposób, jakimi dinozaurami są. ale to nic, najciekawsze jest to, że "zamiast nich" zjawiło się tam kilkunastu kilkunastolatków z plakietkami VIP (wystarczy zapłacić 3000 rubli) i nagrało prezentację komórką. mimo wyraźnego zakazu filmowania. za parę dni ta prezentacja wylądowała *cyfrowo* na jutubie.
no i co? no nic - byłem świadkiem porażki Retaila z Digitalem. epickość - jak w grach.

Labels:

Wednesday, November 18, 2009

VideoGamesLive

wreszcie wiem, na czym polega ta impreza. bawiłem się nieźle, ale kilka uwag nasunęło mi się na myśl.
po pierwsze - za drogo. dobrze, że miałem bilet za darmo, bo płacić 100 PLN za ten rodzaj wydarzenia to trochę dużo. znaczy - żeby nie było - rozumiem skąd te koszty się biorą (orkiestra wynajęta, aranże trzeba przygotować i cała reszta sprzętu), ale efekt nie był w/g mnie adekwatny. wizualizacja taka sobie, nagłośnienie szwankowało, a prowadzący porywającym szołmenem nie jest...
druga sprawa, to pianista - normalnie nie jara mnie muzyka fortepianowa, a tym razem zatrybiło. najfajniejsze melodie imprezy, to te grane przez niego. nawet był koncert życzeń i Martin grał "na żądanie", no ale Wiedźmina jakoś nikt nie chciał. nawet zagrał swój popisowy numer na ślepo.
trzecia i ostatnia rzecz, to ciekawostka socjologiczna. większość znajomych, zapytana wczoraj czy wybiera się na VGL, machała ręką twierdząc że to nie to samo co koncert zespołu który znają. no bo , rozumiesz stefan, jak idziesz na koncert kapeli której słuchasz, to większość kawałków rozpoznajesz. a kawałków z tych starych gier ja nie poznaję. no i tutaj się nie zgadzam, bo okazuje się że jednak muzyka z różnych gier jest tak podobna, że znając jedną z nich człowiek i tak czuje się jak na koncercie kapeli, którą zna.

serio serio.

Wednesday, November 11, 2009

HG

przyrządziłem sobie ostatnio dobrą herbatę. właściwie, to była super-wypaśnie-pyszna. bazą jest, rzecz jasna, zwykła czarna herbata (earl grey też daje radę). robię ją też w nieco większym naczyniu niż przeważnie (0,33). słodzę ją miodem (jedna łyżeczka) - kluczowe w smaku Herbaty Gopa jest to, żeby miód był gryczany. no i do tego wrzucam plasterek pomarańczy. włala!

właściwie, to miałem napisać już o tym jakiś czas temu, ale zapominałem. a dziś akurat napiłem się jej na kacu i okazało się że tu nadzwyczaj dobrze się sprawdza - pomogła.
ja wiem, że pewnie milion ludzi już to wymyśliło przede mną, ale na moim blogu jeszcze nikt o tym nie pisał...

Labels:

Monday, November 9, 2009

QU

Quick Update.
Poza tym spokój. Nareszcie. :)

Labels: